It’s Our One Life. Społeczność Kobiet Poszukujących

Zapraszam Cię do Społeczności Kobiet Poszukujących.

W idei harmonii i dialogi pomiędzy Kobietami i Mężczyznami, będziemy tutaj pisać, czytać, pokazywać i mówić o ważnych dla nas sprawach, wydarzeniach, historiach.

Dziś przechodzimy transformację społeczną. Ruchy kobiece są coraz silniejsze i bardziej prężne. Pracując terapeutycznie z dużą ilością kobiet, wielokrotnie dochodzimy do pytania o to, co to znaczy być kobietą? Jak zdefiniować swoją siłę i moc? Okazuje się, że mylimy moc z przemocą. Wydaje nam się, że silna kobieta, to kobieta-harpia. Skąd jednak znaleźć odpowiedź na to pytanie? Kto nam na nie odpowie? Nie zapytamy niestety naszych matek czy babć, bo one wiedzą na ten temat jeszcze mniej, wdrożone przez czasy, patriarchat w role, które przyjęły bezrefleksyjnie, karmiąc nas swoją niedolą i żalem. Karmiąc nas też pogardą i niechęcią do mężczyzn. Co zatem zrobić? Tylko szukać! szukajmy w samych sobie, w naszych sercach, odpowiedzi na najważniejsze pytanie – kim jestem. Kim jestem jako JA? Kim jestem jako Anima w kontakcie z Animusem?

Jako kobieta, chcę pomóc kobietom w odnajdywaniu dróg, byśmy dojrzewały do dorosłości i pełni, będąc gotowe na spotkanie z Animą i Animusem, z Kobietą i Mężczyzną.

____________________________________________________________________________________________________

 

Tak tęsknię za swoją SIŁĄ,

widzę ją, widzę swoje zasoby,

czuję MOC w moich żyłach.

A jednak

taka jestem od niej odległa

wstydzę się jej

żenuje mnie

krępuje…

Próbuję się do niej przyznać,

a wciąż się przed nią cofam.

Bo co to będzie, no co będzie,

gdy okażę się narcyzką?

Albo co gorsza, nie daj Bóg

ZAROZUMIAŁA i EGOISTYCZNA?

FEMINISTKA?

Nie! Nie! Muszę być dobra , miła

i przede wszystkim lubiana.

Nikt nie lubi zarozumiałych dziewczynek.

Jest jeszcze coś, co jest prawdą o mnie.

Wiem, ze jest we mnie CIEŃ.

Że naprawdę noszę w sobie narcystyczną, zarozumiałą babę.

Urodziła się z pogardy

i radzenia sobie z nią.

Kobiety we mnie, moje przodkinie były pogardzane

i teraz same gardzą.

Jednakowoż przykrywam to uprzejmością, oczywiście.

Tak jest.

Nie ma miłości. Nie płynie.

Nikt by w to nie uwierzył, bo taka jestem serdeczna.

Tak bardzo pragnę uznania.

Pozwolenia.

Czekam, aż ktoś uzna moje prawo do MOCY,

bo sama nie umiem się uznać.

Do cholery! Nawet nie wiem co to znaczy!

I tęsknię za sobą samą, choć nie wiem

KIM JEST TA, ZA KTÓRĄ TĘSKNIĘ.